Scott Pilgrim i Chińczycy…
Tak właśnie moi drodzy, tytuł tego wpisu oczywiście wyjaśnię, lecz to za chwilę. Keii jak zawsze miał racje, że mój blog znowu umrze, wybacz ^^ Naprawdę postaram się coś pisać. Na ten post zbierałam się całe dwa tygodnie, lecz szalę przeważyło wczorajsze wydarzenie – mianowicie na blogu Vodh‘a pojawił się wczoraj nowy wpis~! Wiecie co nie pomaga w utrzymywaniu takiego internetowego notatnika? Nie pisanie komentarzy, nawet kiedy czytacie po prostu nie zostawiacie po sobie śladu. Dobrze wiecie, że nie chodzi o wpisy typu “Super!” czy “Fajny blog, zajrzyj na mój *Tu wklej adres*, buziaczki”.
Wczoraj (dziś w nocy) spędziłam bardzo miło czas z Vodh’em na Gtalku oglądając recenzje koreańskich gier z SC2. Najlepszą rzeczą w całym widowisku oczywiście byli komentatorzy brzmiący jakby przeżywali orgazm za każdym razem gdy na ekranie coś do siebie strzelało. ( “Ultra, ULTRA, ULTRALISKUUU~” ) Trzeba przyznać, micro’wanie tych graczy powala. Szczęka opadła mi do samej ziemi kiedy na jednym z filmików gracz wjechał SCV do bazy przeciwnika i pokazano grę z jego perspektywy. Gdy tylko zobaczył jego jednostki oraz bazę, co trwało może sekundę/dwie zanim jego jednostka została zniszczona, zdążył on kliknąć na wszystkie jednostki oraz budynki by sprawdzić co tam stoi… A było tego razem chyba z 70. Micro zarządzanie wygrywa gry na wysokim poziomie…
Scott Pilgrim vs. The World
Byłam w kinie ze znajomymi… Miałam taką fazę na Scotta jeszcze przed obejrzeniem filmu, że znałam piosenki które będą śpiewać. Film jest po prostu boski, teksty nie z tej ziemi a aktorzy dobrani idealnie do postaci ( poza Kim, moją ulubiona postacią z komiksów… Była aż “za brzydka”, przesadzili ) Widowisko tak mi się podobało, że tytuł trafił na moja listę: MUST HAVE ON DVD COLLECTION ©. Bez spoilerów, Super Wegetarianin był boski, wyglądał jak SSJ z Dragonball’a, energetyczny goryl wymiatał a walka na miecze… nie wiem co powiedzieć :O Kolega wpadł w taką fazę po filmie, że wczoraj pofarbował włosy na fioletowo. Moim zdaniem to lekka przesada. Nie wiem co można jeszcze napisąć, leczcie do kina oglądać a nie to czytacie! Warto też zapoznać się z Soundtrackiem z filmu, jest naprawdę fajny.
O zamieszkanych domach i Chińskich studentach
Wczoraj (Sobota, 04-09-2010) do miasta zaczęli zjeżdżać się znajomi ze studiów ze względu na zbliżający się coraz szybciej rok akademicki. Wśród nich mój najlepszy przyjaciel (CUT – ze względów bezpieczeństwa) ze swoim kumplem który w tym roku też zaczyna studia. Umowa była podpisana, pieniądze zapłacone wraz z zaliczką, klucze w ręku. Przyjeżdżają do Preston, zmęczeni kilkugodzinną podróżą, wchodzą szczęśliwi do domu i jakże wielkie było ich zdziwienie gdy okazało się, że w domu mieszkają Chińczycy… I to nie mówimy o dwóch czy trzech osobach, lecz o sześciu, w trzech pokojach. Okazało się, że mieszkańcy wyprowadzają się dopiero 14tego września, a do tego czasu są skazani na koegzystencję w jednym mieszkaniu.
O, byłam też w piątek na rozmowie by zostać mentorem na studiach. Panu bardzo podobało się jak odpowiadałam na pytania i był bardzo zadowolony, przyjęto mnie z wielkim uśmiechem. Teraz tylko sesja treningowa i dostane swojego podopiecznego/podopieczną. Co prawda zaznaczyłam, że preferuje dziewczynę, ale nigdy nic nie wiadomo – zawsze mam prawo odmówić albo poprosić o zmianę osoby jeśli nie daje rady.
Właśnie, z okazji tego, że 21 września wychodzi nowa płyta Serj’a ten też artysta nie schodzi u mnie z głośników na dłużej niż 1-2 utwory. Niestety LastFM tego nie rejestruje, gdyż słucham go na YouTube. Naprawdę niesamowite dźwięki, polecam “Baby“, “Empty Walls” oraz “Borders Are“. To pewnie na tyle na dziś… Idę poudawać, że gram w SC2.

Już wiem w czym problem. Ze strony głównej nie da się ani skomentować najnowszego wpisu, ani przejść do niego. Nie ma odpowiednich linków. Na pewno są jakieś opcje żeby to poprawić.
U mnie działa.
Tak, teraz już i mi działa.